Home

IX edycja AUTO NOSTALGII

IX edycja Auto Nostalgii odbędzie się w dniach 6-7 kwietnia w nowej lokalizacji - Global Expo w Warszawie (Modlińska 6D). Na terenie dawnej fabryki FSO na pasjonatów motoryzacji

czytaj więcej...

67 rocznica rozpoczęcia produkcji w FSO

Zapraszamy wszystkich entuzjastów oraz sympatyków FSO na coroczną imprezę z okazji rozpoczęcia produkcji aut na warszawskim Żeraniu.

czytaj więcej...

Autonostalgia 2012

1-3 Czerwca w centrum Targowo-Kongresowym MT Polska odbyła się druga edycji targów zabytkowej motoryzacji Autonostalgia 2012. Zapraszamy do obejrzenia zdjęć.

czytaj więcej...

Fotorelacja: XXI Ogólnopolski Zlot FSOAK Toruń 2011

Za nami kolejny udany zlot! Tym razem miejscem na nasze spotkanie był Camping Tramp w Toruniu. Organizatorem zlotu był Czeczun i trzeba mu pogratulować bardzo dobrej organizacji. Pogoda w większości

czytaj więcej...

Fotorelacja: XXI Ogólnopolski Zlot FSOAK Toruń 2011

Za nami kolejny udany zlot! Tym razem miejscem na nasze spotkanie był Camping Tramp w Toruniu. Organizatorem zlotu był Czeczun i trzeba mu pogratulować bardzo dobrej organizacji. Pogoda w większości

czytaj więcej...
http://fsoautoklub.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/366084AN2019.jpg http://fsoautoklub.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/406522zt_wydarzenia.jpg http://fsoautoklub.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/7313571.jpg http://fsoautoklub.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/657332P6016394.JPG http://fsoautoklub.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/631852P8144833.JPG http://fsoautoklub.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/610169P8144837.JPG
  • 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
O czym należy pamiętać przy zakładaniu felg aluminiowych
Wpisany przez Piotrek Pawłowski   
niedziela, 30 grudnia 2007
Zdarzyło się to ponad trzy lata temu. Wtedy był to dla mnie dramat, gdyż straciłem fajne auto. Teraz po nabraniu do całej sprawy dystansu i poznaniu wartości tego co straciłem wiem że niektórych błędów popełnianych przez niewiedzę i głupie, nie przemyślane pomysły nie da się naprawić. Ile bym teraz dał, żeby mieć tamtego Fiata w takim stanie w jakim był. To będzie dla niektórych banalna, ale smutna historia i nie będzie happy endu, można za to wyciągnąć odpowiednie wnioski i nie popełnić takich samych. Szkoda by było stracić następne wypicowane auto z pod znaku FSO, przez własną ignorancję i brak zdrowego rozsądku przy montażu jakże wspaniałych felg aluminiowych.

Zaczęło się tak?.
Wstałem rano. Był piękny słoneczny dzień. W końcu wolna sobota, w dodatku taka gratka jak Mistrzostwa Polski w Wyścigach Górskich nie zdarza się co dziennie.
Zjadłem pyszne śniadanko, zapakowałem córkę (wielka fanka samochodów ? ?bum bum? na fotelik i w drogę. Pięknie, sucho, ciepło, pusta droga w Bieszczady.
Po paru kilometrach od domu zaczynają się górki. Podjazd, długi zakręt w lewo, potem dość ostry w prawo, znowu dość długa wspinaczka pod górę i z górki.
Całość jechałem dość spacerowo, wiadomo auto 27 lat, tylko 70 KM i ten piękny dzień. Prawdziwy lajcik. Zjazd zaczął się dość łagodnie, seria paru zakrętów prawo-lewo, potem bardziej z górki. Zacząłem hamować silnikiem, prosta, ostry w prawo, znowu prosta i następny ostry w prawo. Taki mało przyjemny zacieśniający się zakręt w prawo.
Droga była pusta, na zegarach koło 60, ?dałem luz?, przed zakrętem zjechałem na lewy pas, troszkę po hamulcu i wjeżdżam w ten zakręt. Prawdziwa sielanka, szerokie kapcie na rozgrzanym asfalcie wspaniale trzymają auto na łuku. Zacząłem już myśleć o prostej...., pralka, mało przyjemne w skręcie i nagle piękno całej chwili przerywa huk.
K...wa przez chwilę myślałem że ściągnęło mi oponę z felgi, albo ja przebiłem. Auto zaczyna zacieśniać skręt i dziwnie się przechyla. Ułamki sekund, odruchowa kontra.... nic leci w prawo do rowu. Hamulce na maxa, też nic. Już wiem co się zaraz stanie. Przed sobą widzę skarpę, a kontem oka, o ja pier.... moja piękna 15-calowa felga pędzi środkiem drogi. Skarpa, krzaki, huk, horyzont wariuje. Boże to mi się na pewno tylko śni. Jeszcze widzę niebo pod sobą, znowu krzaki, uderzenie i .... ta złowroga cisza. Chwile nie dzieje się nic. Natalka! Patrzę na nią, na siebie. Płacz, dziecko się strasznie wystraszyło, ja zresztą też. Wysiadam przez prawe drzwi, po mojej stronie krzaki i skarpa uniemożliwiają ten manewr. Odpinam małą z fotelika i odchodzę z nią parę kroków, aby ocenić sytuację. Nic jej się na szczęście nie stało. Żadnych sińców, zadrapań, nic. Jakie szczęście. Ja też jeszcze w szoku, ale cały. Biegnie kierowca który jechał z 40m za nami. Drze się z daleka ??panie odepnij akumulator, bo czuć benzynę?. Prawda, było ponad pół baku. Dopiero teraz spoglądam na auto. Stoi, albo bardziej wisi wbite lewym tyłem w skarpę. Większość szczegółów zasłaniają krzaki. Pięknie, brak tylnej szyby, wygięty przedni zderzak i dziwnie zagięta maska silnika. Zerkam na tył, od razu widzę, że będą problemy ? na tylnym słupku spore wgniecenie, mnóstwo trawy i ziemi. Tylna klapa w harmonijkę. Daje spokój Fiatowi, trzeba się zająć dzieckiem. Przechodzę na drugą stronę drogi, tam jest płasko i więcej miejsca. Córa przestaje płakać i tak jakoś normalnie przechodzi do faktu, że nie jedziemy. Patrzy na to co zostało z Fiata i śmiejąc się mówi ?atko?. Jak dobrze że siedziała w foteliku. Z większej perspektywy cieszę się że tej soboty nigdzie się nie spieszyłem, normalnie zacząłbym się zabierać do tego zakrętu tak z 70 ? 80, a nie około 50. ?O akumulator? ? przeleciał ze trzydzieści metrów, pęknięty, z jedną urwana klemą, szrot. Nadchodzi uspokojenie. Telefon do kolegów z pracy. Zatrzymuje się jeszcze parę aut. Wszyscy pytają czy nic się nie stało. Przyjeżdża pierwsza ekipa kumpli i fachowo zabierają się do pracy. Trójkąt przed zakrętem. Zbierają rzeczy, które przez wybitą tylną szybę zostały rozrzucone po całej okolicy. Ktoś idzie szukać traktora. Znalazł się ?cyfrak? którego pożyczyłem z pracy, ale ciągle nie mogę namierzyć kurtki z dokumentami. Pod autem leży pusty kanister..... jest cały, mała pociecha. Kolega wyciągając go trafia wreszcie na kurtkę. Cała śmierdzi benzyną. Pięknie, od uderzenia urwał się bak i ponad 20L benzynki poszło w glebę. Idę do najbliższego domu zapytać o możliwość parkowania i traktor. Trochę mi z tym traktorem zeszło, ale innej możliwości wydarcia auta nie ma. Wracam, już stoi karetka i policja. Tysiące pytań, zapada decyzja. Mała musi jechać do szpitala na obserwację. Patrzę ostatni raz na Fiaciora i w drogę.
Kumple na pewno dadzą sobie radę.

Dali, wielkie dzięki dla Nich za tak szybką akcję ?ratunkową?.

Cały dzień i noc w szpitalu. Mała pokazuje wszystkim ile siły jest w 16 miesięcznym człowieczku. Rano decyzja wychodzimy, nie ma sensu siedzieć przez niedzielę w szpitalu. Dziwne, nic mnie nie boli. Załatwiam transport i na ?miejsce zdarzenia?. Dopiero mogąc przyjrzeć się dookoła, widać jakich spustoszeń narobiła wizyta w rowie. Prawy przód krótszy o parę centymetrów, lewe przednie koło dziwnie przegięte pod spód ? podłużnica, pomięte słupki, kawałek dachu i prawy tył. Zaczynam się zastanawiać ?- jak on leciał??. O znaleźli i założyli tylne koło?! Tylko żeby go zholować i nie stał na glebie. Jeszcze tylko złamana tylna tarcza hamulcowa, wygięty resor i potłuczone z takim trudem zdobywane ?białe klosze?. Zapaletowałem cały tył, żeby woda nie miała dostępu do środka, parę słów z gospodarzem podwórka i do domu. Tu historia prawie się kończy. Jeszcze tylko wizyta na komendzie w celu złożenia zeznań??..

Dalsza część tej historii na ?gorąco? wydawała mi się nieco inna. Wmawiałem sobie że to wina starej półosi, zmęczenia materiału, starych śrub itp. NIE, nic z tych rzeczy. To była moja wina. Straciłem piękne auto na własne życzenie. Przytoczę teraz parę faktów które wydają mi się bardzo istotne.
Koło które pojechało w siną dal było aluminiową felgą Borbet A o rozmiarze 7J15 i obute w oponę 195/55R15. Rozstaw śrub był ?fiatowski? czyli 4x98, natomiast otwór centrujący nieco roztoczony pod większą piastę stodwudziestkipiątki. Niestety felgi miały zbyt duże ET i po założeniu ocierały o sprężynę. Jako ze nie chciałem inwestować w ?normalne dystanse? założyłem sobie takie zrobione na szybko z trzech blaszek fiatowskich. To był błąd gdyż koło stykało się z tyłu z piastą tylko i wyłącznie poprzez śruby. Tylna piasta ma tak mały rant, że po założeniu 1.5cm ?pseudo dystansu? rant ten całkowicie się schował pod dystansem. Co z tego wynika? Ano to, iż wszystkie siły przekazywane z koła na zawieszenie działały tylko i wyłącznie poprzez 4 śruby. Do dziś nie mogę sobie wybaczyć mojej głupoty i ignorancji.



Pewnie cześć z Was po przeczytaniu tego tekstu zada sobie pytanie ?- po co on to napisał?? To jest w pewnym stopniu krzyk mojego sumienia, ale też przestroga dla wszystkich przed podejmowaniem pochopnych decyzji w sprawie zawieszenia własnych aut. Nie jestem przeciwnikiem alusów, nie. To nie do tego dążę w tym tekście. W nowym aucie będę miał również założone felgi aluminiowe i niskoprofilowe opony, ale nie będę oszczędzał podczas tych przeróbek i podeprę się kilkoma żelaznymi zasadami jakie obowiązują w tym temacie.

1. Jeżeli już kupiłeś felgi 4x100, podobają Ci się i mają dobre ET(czyt. nie obcierają nigdzie, to możesz je założyć na tzw. "śrubach pływających". Służą do zmiany rozstawu i montażu felg o innym rozstawie otworów niż rozstaw otworów w piaście. Dzięki tym nakrętkom można np. założyć felgi 4x100 na piastę 4x98.
Rozwiązanie całkowicie bezpieczne, od wielu lat stosowane przez takie markowe firmy jak: OZ, Valbrem, które w swojej ofercie nie posiadają już felg 4x98.

Pamiętaj, że najlepiej takie śruby kupić jako nowe, a nie kombinować od kogoś, dla tego że gwint musi pasować do piasty i być nie wyrobiony.

2. Następna kwestia to otwór centrujący, czyli ten na środku felgi, zakrywany często małym dekielkiem z nazwą producenta felgi, lub auta. Musi być idealnie dopasowany do piasty auta, gdyż felga dzięki niemu osiada na piaście i tamtędy przenosi ogromne siły ścinające. Jeżeli masz mniejszy otwór, to pół biedy, zawsze możesz go u kogoś mądrego roztoczyć, a jeżeli troszkę za duży to będziesz musiał kupić "pierścienie centrujące".

Pamiętaj, felga musi dobrze osiąść na piaście przed przykręceniem, żadnych luzów i szczelin.

3. Jeżeli felga obciera o nadkole lub sprężynę (przy opuszczonym aucie - przy podniesionym sprężyna się wygina w łuk i często jest tak że obciera o oponę), to znaczy że felga ma zły ET.
Jeżeli obciera przy opuszczonym aucie o sprężynę, nie jest źle. patrzysz ile miejsca zostało do nadkola na zewnątrz i zostawiając sobie jakiś zapas możesz dobrać grubość dystansu. Jeżeli zaś obciera o błotnik, lub nadkole po stronie błotnika, to znak, że albo zmienisz felgi, albo blacharz będzie musiał "naciągnąć " błotniki, co nie jest wcale sprawą prostą ani tanią, bo o urodzie już nie wspominam.

Pamiętaj, dystans musi mieć wcięcie na piastę i kołnierz centrujący pod felgę jeżeli jest grubszy niż kołnierz na piaście i go zasłania. Dystanse w formie walca, bez kołnierza ustalającego można sobie od razu darować.

4. Teraz pozostaje Ci jazda próbna, trzeba sprawdzić czy pod obciążeniem, nic nie trze, oraz nie ma jakiś bić na kołach. Jeżeli auto ciężko się prowadzi, jest podatne na koleiny oraz skręca przy przejeżdżaniu nierówności to:
- jeżeli masz szczęście, jedziesz do diagnosty na ustawienie geometrii
- jeżeli go nie masz diagnosta mówię o wymianie różnych elementów w zawieszeniu (ja wymieniłem większość elementów, utwardziłem i obniżyłem nieco przód - to pomogło)
- jeżeli masz pecha to felgi są krzywe, ale to powinno wyjść na wyważarce.

Pamiętajmy, nic na siłę bo może się to skończyć tak jak u mnie, czyli stratą ukochanego samochodu. Przy zawieszeniu, kołach i hamulcach nie ma żartów. To elementy, które w prostej linii odpowiadają za nasze życie. Druciarstwo to sobie można uprawiać przy naprawie łopaty, ale nie samochodu.

vazyl